



Jak Google robi biznes na przykładzie Google Wave
25/11, 09:45
Na specjalnej konferencji Google I/O Developer Conference (27-28 maja 2009 r) Google zaprezentowało swój nowy produkt. Na wstępie dowiedzieliśmy się, że ten produkt będzie... open sourcowy, co oznacza, że każdy będzie mógł zerknąć w kod i zobaczyć co za tymi fajerwerkami siedzi. To Google Wave.
Niedawno otrzymałem dostęp do Google Wave i z przyjemnością sprawdziłem kilka funkcjonalności. Zapowiada się ciekawie.
Bądź na fali razem z Google!
Czym jest Google Wave? To bardzo rozbudowane narzędzie do komunikacji i współpracy. Dużą jego częścią jest GMail i wszelkie wtyczki i dodatki do niego. Podstawową tego narzędzia jest odejście od standardowego postrzegania komunikacji jako wysyłania pojedynczych wiadomości do jednego lub wielu odbiorców. Zamiast tego Google woli używać określenia fala (wave), która raz rozesłana (czy uruchomiona) będzie dostępna dla wielu osób.
Nowe podejście do konwersacji widać już po samej strukturze przesyłanej wiadomości. Nie jest to zwykły tekst, na który możemy odpowiadać przed lub po nim. Z treści wiadomości możemy robić drzewo odpowiedzi upodabniając ją bardziej do wielowątkowego forum lub drzewa blogowych komentarzy.
Ale na tym nie koniec! Jeśli obie (lub wszystkie osoby) przyłączone do fali są online wpisywane informacje pojawiają się bezpośrednio na ich ekranie! Jest to połączenie klasycznej wiadomości e-mail, drzewa komentarzy i chatu jednocześnie!
Czas to pieniądz
Taki sposób przekazywania informacji oszczędza nam mnóstwo czasu. Ile razy oczekiwaliśmy na informację widząc w komunikatorze zapowiedź "Adam is typing" lub "Adam has entered text"? Adam pisze, my nadal nic nie widzimy i czekamy na końcowy enter.
Oczywiście można tę funkcjonalność wyłączyć, aby odbiorca zobaczył dopiero końcową wiadomość po jej wysłaniu. Dla każdego coś miłego. Także dla każdego nowego, którego zechcemy podłączyć do naszej już uruchomionej fali.
Wystarczy dołączyć tę osobę do fali i może ona zapoznać się z przeprowadzaną konwersacją krok po kroku. Wystarczy kliknąć przycisk „przewiń” (taki jak w magnetofonie kasetowym – pamięta ktoś to jeszcze? :) ) i wszystkie wiadomości pokazywać się będą w kolejności ich wprowadzania.
Każdą konwersację można podzielić wysyłając prywatne komunikaty do części odbiorców fali, która może przenosić również „przedmioty”. Wystarczy, że „złapiemy” plik i przeniesiemy go do okna konwersacji a zostanie on przesłany do odbiorców bez zbędnego załączania i potwierdzania. Jeśli przy okazji są to zdjęcia – ich miniatury ładują się bezpośrednio do okna tworząc pokaz slajdów, który w każdej chwili możemy włączyć lub wyłączyć.
Bądź na fali i dziel się falą
Jeśli już mamy falę puszczoną w ruch i chcemy się nią podzielić Google ma dla nas narzędzie – API. Zagnieżdżenie fali (embed) na stronie, np. blogu, to tylko jedno kliknięcie. Komentarz na blogu będzie automatycznie pojawiał się wszystkim podłączonym do fali. I odwrotnie.
Jeśli dodać do tego, że wszyscy, którzy przyłączeni będą do fali odpiszą na komentarz na blogu to już wiemy dlaczego nazywa się to falą... Wiadomość poniesie się w świat wieloma kanałami.
Skoro już się podzieliliśmy swoją falą brzydko by było nie pozwolić innym dać coś od siebie i dzielić się swoimi sprawami razem z nami. Każdy uczestnik fali ma możliwość edycji rozpoczętego wątku, fali, a jego zmiany dla innych będą zaznaczone. Daje to ogromne możliwości edycji jednego materiału przez wiele osób – np. w biurze projektowym, programistom, edytorom, dziennikarzom...
C.D.N.

Może czas dodać swój?











